-
Niezbędne:
Niezbędne pliki cookie są kluczowe dla przeglądania witryny i korzystania z jej funkcji. Pliki cookie, które umożliwiają sklepom internetowym przechowywanie produktów w koszyku podczas zakupów online i nawigacji po witrynie, są przykładem ściśle niezbędnych plików cookie. Nasza witryna nie działa bez tych plików cookie, dlatego są one przechowywane bez Twojej wyraźnej zgody.
-
Pliki cookie preferencji:
Pliki cookie preferencji mogą być używane do zmiany doświadczeń użytkownika na naszej stronie internetowej. Pliki cookie preferencji pozwalają stronie internetowej zapamiętywać dokonane w przeszłości wybory.
-
Statystyczne pliki cookie:
Statystyczne pliki cookie służą do zbierania informacji o tym, jak korzystasz z naszej strony internetowej. Żadna z tych informacji nie może być wykorzystana do Twojej identyfikacji.
-
Marketingowe pliki cookie:
Marketingowe pliki cookie śledzą Twoją aktywność online. Celem marketingowych plików cookie jest pomaganie reklamodawcom w dostarczaniu bardziej trafnych reklam lub ograniczanie liczby wyświetleń reklamy.


RAPORT Z PODRÓŻY TESTERA PRODUKTU – DO KOLI PRZEZ POGRANICZE BEZ SAMOCHODU
Tekst i zdjęcia: Jani Halme
Raport z podróży testera produktu - DO KOLI PRZEZ POGRANICZE bez samochodu
Na Islandii rozumieją się na pakietowaniu usług turystycznych. Każdy, kto przybywa na tę zadymioną wyspę, szybko uczy się, co to jest Golden Circle - Gullni hringurinn. Ta wszędzie reklamowana wycieczka gromadzi w jednej podróży gejzery tryskające z głębi ziemi, ogromne wodospady Gullfoss i Park Narodowy Þingvellir, znany z dawnego miejsca zgromadzeń. Na tych terenach oferowane są liczne, mniejsze atrakcje, od muzeów po restauracje i sklepy z rękodziełem.
Złotą Pętlę najłatwiej pokonać jednym z licznych autobusów, których dostawców nie brakuje na ulicach Reykjaviku, stolicy kraju.
Jedna z najlepiej udanych pakietów turystycznych na świecie wielokrotnie przychodziła mi na myśl, kiedy testowałem produkt turystyczny „DO KOLI PRZEZ POGRANICZE bez samochodu”, który wkrótce zostanie wprowadzony na rynek. Podobnie jak na Islandii, również na wschodniej granicy udało się połączyć liczne fascynujące miejsca w łatwo dostępny sposób.
Pociągiem przez specjalne miejsca prosto do narodowego krajobrazu
Główna idea nowego produktu turystycznego jest doskonała. Klient wsiada do pociągu w Helsinkach i wysiada po kilku godzinach, gdy na tabliczce widnieje Imatra. Mały autobus natychmiast zabiera go na małą przekąskę do kawiarni Lohela, położonej obok drogi numer sześć. Bardzo przyjemne, niezależne miejsce.
Czas na pierwszą prawdziwą atrakcję wycieczki, Muzeum Simo Häyhä. Cichy i skromny Häyhä, znany pod pseudonimem „Biała Śmierć”, jest najbardziej rozpoznawalnym fińskim żołnierzem na świecie. Mierząc popularność na TikToku, może być najsłynniejszym Finem wszech czasów na arenie międzynarodowej.
Muzeum Häyhä nie jest miejscem kultu bohatera, lecz analitycznym i stylowo zrealizowanym muzeum o losach Finlandii i znaczącej roli jednego człowieka w tych wydarzeniach. Po raz kolejny oprowadzanie było na bardzo wysokim poziomie. Historia Häyhä coraz bardziej interesuje obcokrajowców, zwłaszcza Japończyków. Podobno głęboko porusza ich fakt, że Häyhä był cichym rolnikiem przed wojną, podczas której robił wszystko, co potrafił, najlepiej jak mógł. I mimo że został tam ciężko ranny, wrócił do zawodu rolnika, wykonując tam wszystko najlepiej, jak potrafił. Nigdy nie robił z siebie sensacji, choć sława legendy była już szeroko rozpowszechniona za jego życia.
Życie Häyhä wciąż zadziwia, podobnie jak kolejny punkt wycieczki. Rzeka Hiitolanjoki, rozsławiona przez Jaspera Pääkkönena, która przez długi czas była wykorzystywana do produkcji energii elektrycznej o skrajnie małej skali w dzisiejszych standardach, została teraz uwolniona. Wycieczka z przewodnikiem prowadzi przez historię rzeki granicznej, a zwłaszcza jej współczesność. Rozbiórka trzech tam i przywrócenie rzeki do naturalnego stanu uczyniło ją podziwianym i inspirującym rajem przyrodniczym. Bardzo zagrożony łosoś jeziorowy może teraz wpływać z największego jeziora Europy, Ładogi, tuż obok drogi numer sześć. Nawiasem mówiąc, Hiitolanjoki pachnie teraz zupełnie inaczej niż wcześniej. Niesamowity wpływ na naturę i ludzki umysł, gdy rzeka może swobodnie płynąć.
Z rzeki jest półtora kilometra spaceru do centrum Simpele, ale ponieważ mamy też bagaże, z radością przyjmujemy wliczony w pakiet przejazd autobusem do miejscowości. Czas na zakwaterowanie. Pierwszą noc spędzamy w duchu „live like a local” w Simmes Huoneistohotelli. Wspaniała lokalna atmosfera, tak jak w naszym miejscu na kolację, oddalonym o dwieście metrów, w kawiarni Lounaskulma. Chleby z Lounaskulma są nawiasem mówiąc legendarne, kupuję je zawsze, gdy tylko mam okazję. Zazwyczaj dzieje się to na jakiejś imprezie w okolicy, gdzie przedsiębiorcy są aktywnie obecni. Mają też regionalną rzadkość, prawdziwą maszynę do lodów soft-serve. Pokusa, której zawsze ulegam, gdy tylko nadarzy się okazja.
Po dobrze przespanej nocy i spokojnym śniadaniu, nadchodzi kolej na wyjątkowo wspaniałe miejsce. Choć jako mieszkaniec Parikkali bardzo dobrze znam Park rzeźb Veijo Rönkkönena, nigdy nie przestaję się dziwić, jak zawsze można tam znaleźć coś nowego. Rönkkönen, który pracował jako papiernik, poświęcił swoje życie na stworzenie nowego świata w swoim ogrodzie. Składa się on z rajskiego ogrodu, w którym wylał ponad 500 rzeźb. Rönkkönen był tak nieśmiałą osobą, że mimo ogromnego pragnienia nie odważył się opuścić swojej rodzinnej gminy. Pozwolił więc, aby jego sztuka przemówiła, i zbudował wokół siebie coś absolutnie unikatowego. Spacer po Parku rzeźb jest jak wkroczenie w wyobraźnię innej osoby.
W sklepie parku sprzedawane są stylowo wykonane produkty oraz książki o parku. Najciekawszą z nich jest moim zdaniem książka „Prawdziwe życie Veijo Rönkkönena”, w której artysta wizualny Veli Granö rozważa również relację artysty z „wiejskim wariatem”.
Według Granö, „wiejscy wariaci” pełnili szczególnie ważną funkcję społeczną w tradycyjnych społecznościach wiejskich. Społeczność otrzymywała od nich orzeźwiające tematy do podziwu i nieskończenie wiele zabawnych tematów do rozmów. Te wyjątkowe jednostki były – i są – potrzebne do otwierania zablokowanych norm zachowania i rozbijania hierarchii klasowych.
Według Granö, pozycja Veijo w jego społeczności wcale nie była bliska tradycyjnej „wiejskiej wariatki”, ale jego działalność odbiegająca od norm miała wyraźnie pozytywny wpływ na jego społeczność. Świadczy o tym na przykład wyjątkowo duże zainteresowanie jego sztuką.
Rönkkönen był prawdopodobnie lokalnym „wiejskim wariatem” i ukrytym powodem do dumy. Jeśli ktoś z zewnątrz omyłkowo uznał park lub jego gospodarza za dziwaka, Rönkkönen był natychmiast broniony.

W stronę Koli
Dopiero pierwszy dzień za nami, a serce wypełnia wdzięczność. Jakże istnieją tak fascynujący ludzie jak Veijo Rönkkönen i Simo Häyhä. Jakże są tak skuteczni ludzie jak ci, którzy przez dziesięciolecia pracowali, aby uwolnić spętane rzeki.
Po obiedzie zjedzonym w Kägönen, podróż kontynuuje się z dworca kolejowego w Parikkali w górę wzdłuż granicy. Letni hit, czyli magazyn Popristikot, ledwo zdążył leżeć otwarty na stole, a bezsamochodowa podróż dotarła już do Joensuu. Znowu czekała na czas taksówka, a dziób skierowany był w stronę Koli.
Koli w Lieksa jako całość jest właśnie tym, czego potrzebuje fińska turystyka. To fascynujące miejsce przyrodnicze, zarówno lokalnie, jak i międzynarodowo, działające przez cały rok. Zbyt surowe sezony to nie tylko zły biznes, ale także ekologicznie nieuzasadniony pomysł. Koli jest dobrym przykładem tego, jak duży hotel spa można wkomponować w krajobraz. Inwestycja kotwicowa gwarantuje, że przepływ ludzi jest w pewnym stopniu przewidywalny, co z kolei umożliwia inną przedsiębiorczość. Siedząc na tarasie Kolin Ryynänen, usłyszeliśmy od miejscowych, że wioska jeszcze kilka lat temu była podobno „praktycznie martwa”. Dopóki S-Grupa nie zaczęła inwestować w ten obszar. Prawdopodobnie nie ma w Finlandii innej miejscowości liczącej 250 mieszkańców, która ma dwa duże hotele.
Dla nas spa to nieco obca koncepcja. Żadne z nas nie pamięta, żebyśmy kiedykolwiek szukali takiego miejsca. Ależ, ależ! W spa jest cudownie! Przynajmniej w Koli. Nie mamy nawet balii, więc godziny po prostu mijały z uśmiechem, tak po prostu siedząc. Zwłaszcza, że w ciągu dnia zdążyliśmy zwiedzić Koli wzdłuż i wszerz.
Szczyt Koli jest dostępny z hotelu bez umiejętności wędrówek czy specjalnego sprzętu. Jeśli zatrzymasz się w Break Sokos Hotel Koli, tak jak my, wszystko jest w promieniu dwustu metrów. Jako miejsce na selfie, Koli jest trochę jak pontonowy most Olavinlinny: często widywane i z tak dobrych powodów, że po prostu trzeba zrobić te zdjęcia.
Ukko-Koli, nazwany na cześć najwyższego boga Ukko, sięga najwyżej i jest niewątpliwie najsłynniejszym punktem. Ale najlepsze miejsca do fotografowania znajdują się na Akka-Koli. Tworzą tak dominujący duet, że zabiegani turyści odwiedzający Koli łatwo przeoczą Paha-Koli. Chociaż od hotelu jest do niego tylko kilkaset metrów. Paha-Koli wywarło największe wrażenie. Nasz wspaniały przewodnik powiedział nam, że słowo „paha” (zły) ma kilka znaczeń. Jest to nie tylko „mały”, czyli nieco mniejszy niż pozostałe dwa, ale byłoby również używane do celów zastraszania. Według pradawnych opowieści, czarownice, złoczyńcy i inni złoczyńcy byli kiedyś zrzucani po procesie z tego właśnie miejsca w Koli. Jeśli zginęli, byli winni, a jeśli przeżyli, nie byli. Proste. Przewodnik jednak wątpił, czy możliwe jest również, że legenda jest tylko legendą i sama w sobie wystarczyła, aby utrzymać starożytnych mieszkańców Koli na właściwej drodze.
Dzień kontynuuje się w centrum przyrody Koli Ukko, gdzie można zapoznać się z geologią regionu, krajobrazem narodowym i dziedzictwem kulturowym. Trasa muzealna jest wszechstronna i interaktywna – również dla dzieci. Specjalne punkty za ambitnie zrealizowany sklep muzealny i wspaniałą kawiarnię. Najlepsza pączkowa obwarzanka lata, z łatwością.
Na koniec wycieczki samochód zawiózł nas jeszcze do zaskakującego miejsca w centrum Joensuu, czyli do Botanii.
Joensuun Botania to sekretna oaza na skraju miasta – miejsce, gdzie wilgoć lasu deszczowego, lekkość motyli i zapachy tropików splatają się z sercem fińskiego krajobrazu. Podobnie jak już kilkakrotnie podczas tej podróży, świat szybko się zmienił. Tym razem bujna, dżunglowa zieleń i motyle przeniosły nas w inne miejsce.. Botania to nie tylko ogród botaniczny – to przeżycie, w którym rośliny, kolory i ciepło przemawiają bezpośrednio do zmysłów. Po tropikach kamienne ścieżki ogrodu zewnętrznego prowadzą wędrowca w ciszę fińskiej natury, gdzie szum drzew i plusk wody dopełniają doświadczenia.
Specjalne podziękowania za jedzenie
W podróży było coś podobnego do dawnych obozów letnich. Wydaje się, że cały czas się je lub jest czas na kawę. I to jest wspaniałe! Miejsca na kawę i lunch, takie jak Lohela i Lounaskulma, reprezentują właśnie to małe piękno, którego coraz więcej osób szuka w swoich podróżach.
Śniadania w Simpele i Koli były bardzo dobre, w drodze na dworzec kolejowy w Parikkala zjedliśmy lunch zgodnie z programem w Kägönen. Hotel-restauracja nazwana „Małą Bombą” to wyjątkowo nastrojowe miejsce.
W Koli dopiero się jadło. Muszę przyznać, że miałem pewne wątpliwości co do restauracji Grupy S. Że wszędzie jest to samo mdłe jedzenie, niezależnie od tego, czy jesteś w ABC, Rosso czy Amarillo. Moje informacje lub wspomnienia są mocno błędne. Kuchnia w hotelu Sokos w Koli była w rzeczywistości doskonała. Szczególnie wspaniałe było obfite wykorzystanie lokalnych ryb. Niezapomniane było podziwianie narodowego krajobrazu w stronę jeziora Pielinen i jedzenie sandacza złowionego poprzedniej nocy z tego samego jeziora. Personel znał się na rzeczy i przyjemnie dokładnie skupiał się również na dobieraniu win. Jeden z kulinarnych hitów lata!

Podsumowanie
- Idealne dla podróżujących bez samochodu: wszystkie transporty zorganizowane od początku do końca
- Bogaty program: historia, natura, sztuka, nauka i szalenie dobre jedzenie
- Łatwe i ekologiczne: pociąg + krótkie przejazdy = niski ślad węglowy
- Dostępne: nie wymaga świetnej kondycji ani umiejętności survivalowych. Ale jeśli ktoś chce więcej wędrować, to też jest możliwe. Szczególnie w Koli można się porządnie spocić, jeśli się chce.
Nowy produkt turystyczny oferuje nie tylko miejsca, ale opowieść o wschodniej Finlandii, która prowadzi przez granice, historię i naturę. I wszystko to – bez prawa jazdy.
Słowa kluczowe










