-
Niezbędne:
Niezbędne pliki cookie są kluczowe dla przeglądania witryny i korzystania z jej funkcji. Pliki cookie, które umożliwiają sklepom internetowym przechowywanie produktów w koszyku podczas zakupów online i nawigacji po witrynie, są przykładem ściśle niezbędnych plików cookie. Nasza witryna nie działa bez tych plików cookie, dlatego są one przechowywane bez Twojej wyraźnej zgody.
-
Pliki cookie preferencji:
Pliki cookie preferencji mogą być używane do zmiany doświadczeń użytkownika na naszej stronie internetowej. Pliki cookie preferencji pozwalają stronie internetowej zapamiętywać dokonane w przeszłości wybory.
-
Statystyczne pliki cookie:
Statystyczne pliki cookie służą do zbierania informacji o tym, jak korzystasz z naszej strony internetowej. Żadna z tych informacji nie może być wykorzystana do Twojej identyfikacji.
-
Marketingowe pliki cookie:
Marketingowe pliki cookie śledzą Twoją aktywność online. Celem marketingowych plików cookie jest pomaganie reklamodawcom w dostarczaniu bardziej trafnych reklam lub ograniczanie liczby wyświetleń reklamy.


Z POGRANICZA OCHRONY ARCHITEKTONICZNEJ I RUINY
Z POGRANICZA OCHRONY ARCHITEKTONICZNEJ I RUINY
Gdy nadarzyła się rzadka okazja i miałem wolny weekend, po latach postanowiłem odwiedzić obiekt w Parikkala, który prawdopodobnie ma największy niewykorzystany potencjał publiczny. Było to sceną trudnej historii, szkołą rzemiosła i skromnym muzeum. Teraz jest własnością prywatną. Wycieczka po posiadłości Koitsanlahti była interesująca, choć budynek i posiadłość są już – a może powinno się powiedzieć: nadal – daleko od dni swojej świetności. Nominalna opłata za wstęp była chętnie uiszczana, ponieważ wewnątrz znajdowało się obficie antyczne umeblowanie, obrazy i eksponaty do obejrzenia, choć nic z tego nie było oryginalne. Gdzie podziały się bicz znaleziony kiedyś w szczelinie ściany budynku i kamienny moździerz z kolekcji regionalnej? W Muzealnej Agencji przynajmniej zachował się fragment tapety z dworu. Los starych, znaczących kulturowo-historycznie budynków często nie jest godny pozazdroszczenia, zwłaszcza jeśli ich przeznaczenie jest przez lata przedmiotem sporów. W najlepszym przypadku może się zdarzyć tak, jak w dobrze finansowanym Kotkaniemi w Luumäki, gdzie pamięć willi P. E. Svinhufvuda zaowocowała nowym muzeum domowym, a także działalnością kawiarni, wydarzeń i usług towarzyszących. Również w Rantalinnassa w Ruokolahti życie, po długim okresie ciszy, wydaje się przynajmniej w pewnym stopniu ożywić.
Innych przykładów jest wiele. Nawet w samych centrach miast – a może właśnie tam – znacząca, stara nieruchomość może zostać pominięta. Nie zawsze chodzi o wspaniały budynek: w Lappeenranta, blisko siebie stoją zagrożona szkoła z XIX wieku i prywatny dom z lat 20. XX wieku, który praktycznie został skazany na rozbiórkę. Brak użytkowania i zaniedbanie to trucizna.
Co zatem jest warte pielęgnowania i dlaczego? Podstawą jest, a przynajmniej powinno być, podział stosowany w muzealnictwie na wartości historyczne, historyczno-budowlane i krajobrazowe. Podział ten sam w sobie jest zrozumiały i ważny, ale w wielu miejscach jedynie konstatujący i nieskuteczny.
A co, gdyby specjaliści od ochrony zabytków i planowania przestrzennego przyjęli jako jedną z wartości kryterium wyprzedzające, w którym dziedzictwo budowlane wraz z otoczeniem uznano by za cenne i godne uwagi w kontekście działań rozwojowych, takich jak turystyka? Czyli bardziej znacząco i szerzej niż dotychczas: waloryzacja obejmowałaby już najsolidniejsze obory, najlepsze stodoły i inne tradycyjne budynki również z perspektywy ponownego wykorzystania. Należałoby to konsekwentnie i zachęcająco wdrażać w praktyce, udzielając różnego rodzaju wskazówek i pomocy.
Wróćmy do Parikkala. Kto jeszcze pamięta Ala-Hovi nad jeziorem Argusjärvi? Co słychać w Kukonkanta? Czy chata Huvitus-torppa nadal wytrzymuje próbę czasu w sąsiedztwie dworu Surumäki? Ze wszystkimi tymi miejscami, podobnie jak z niektórymi obiektami w Uukuniemi i Saari, wiąże się najciekawsza historia osobowa lub kulturalna regionu, którą należałoby w jakiś sposób wydobyć, mimo prywatności i bez jej uszczerbku. Mogłoby to zainteresować również właścicieli, a na zachętę można by coś zaoferować.
Po obu stronach Joukionsalmi również byłoby wiele do zrobienia w zakresie ogólnego utrzymania budynków. Po stronie Kukkaronlahti, jeśli zdoła się zerknąć podczas przejazdu, mignie specjalność lokalnego budownictwa drewnianego, znana jako dom Poutanen. Z domem i jego otoczeniem wiążą się wydarzenia, na przykład jego rola jako wczesnej wiejskiej centrali telefonicznej. Miejsce również byłoby pod wieloma względami sprzyjające, ale jaki jest obecny stan budynku?
Nad jeziorem Simpelejärvi, po drugiej stronie cieśniny, znajduje się Laatokan Portti, za którym kryje się nieco nowsza historia użytkowania jako stacja straży granicznej. Ta historia również mogłaby być lepiej naświetlona niż obecnie, zwłaszcza gdyby wieża strażnicza przy drodze numer sześć przetrwała. Została ona jednak już dawno usunięta, a na jej miejscu, z roku na rok, niszczeją niedokończone budynki pomocnicze na najlepszym widokowym miejscu nad jeziorem.
Oczywiście, renowacja, utrzymanie i wdrażanie nowych koncepcji działania starych obiektów kulturowo-historycznych, na przykład w zakwaterowaniu, usługach gastronomicznych czy atrakcjach, jest już z założenia takim przedsięwzięciem, że wielu w ogóle go nie rozpoczyna. Projekty wymagają nie tylko kapitału, ale także szerokiej i efektywnej współpracy oraz zaangażowania.
Jednorazowy dzień otwarty dworu Koitsanlahti wydaje się cieszyć umiarkowaną popularnością, o czym świadczyła liczba samochodów zgromadzonych na dziedzińcu w ciągu kilku godzin. Wielu przybyło zapewne z samej ciekawości, a wśród nich byli też goście z daleka.
Jakie możliwości miałoby to uśpione, paradne miejsce w Parikkali, gdyby miejscowość potrafiła wspólnie podjąć choć kilka ambitnych kroków naprzód w odnowie budynku i posiadłości oraz w nowym, jeszcze bardziej otwartym użytkowaniu publicznym? Pomysłów na pewno by nie zabrakło...
-Rajamaisteri