Zdjęcie wkrótce

"Żwawe działania na targu koni w Kurkijoki w latach 30. XX wieku". Zdjęcie: Pekka Kyytinen.

Artykuł opublikowany 30.09.2021

NA POGRANICZU HANDLU I RUCHU


NA POGRANICZU HANDLU I RUCHU

Nadeszła jesień, a wraz z nią czas żniw. Każdy, kto zadał sobie trud, by coś uprawiać latem, może zebrać dla siebie mniej lub więcej plonów ziemi. Ogródek przydomowy lub małe gospodarstwo rolne może prowadzić nawet do działalności handlowej, jeśli jest nadwyżka. Sprzedawcy profesjonalni również handlują sezonowo.

Życie targowe i jarmarki, w najlepszym wydaniu, oferują różnorodne doświadczenia. Oczywiście warzywa, grzyby, wypieki, a także produkty mięsne i rybne, nie wspominając o wyrobach rzemieślniczych, są same w sobie tym, czego szuka się na sprzedażach na świeżym powietrzu, różniących się od zwykłych sklepów.

Ale w tym przypadku połowa sukcesu to coś innego. Atmosfera, swoboda przychodzenia, odchodzenia lub zatrzymywania się pod wpływem chwili, spotykania znajomych i rozmowy o nowościach. Cieszenia się również pogodą, jeśli taka jest.

Choć odwiedzający nie zawsze o tym myśli, spotkania na targach i błąkanie się po jarmarkach to jednocześnie akt i wyraz poparcia dla wiekowych tradycji i ich kontynuacji. Gdy handel jako szerokie zjawisko społeczne od dawna odbywa się gdzie indziej, staje się to jeszcze ważniejsze. Z drugiej strony, wędrujący kupcy potrzebują również sprzedaży, więc zawsze warto coś kupić. Znane targi, patrząc z północnej części Południowej Karelii, to na przykład Kurkijoki i Hiitola za granicą. Klasyczny handel jarmarczny pierwotnie dotyczył handlu żywymi zwierzętami, a liczba sprzedawanych koni była znaczna. Specjalna grupa zawodowa, „parissikat”, działała jako pośrednicy zwierząt, a tradycje te są szeroko rozpowszechnione również w regionie Parikkala.

Targi koni zakorzeniły się także w opowieściach. Diabeł z Maironiemi, jeden z najsłynniejszych poltergeistów w Karelii, według gospodarza przylepił się do niego z różnych jarmarków, gdy ten oszukał ofiarę właśnie przy handlu końmi – i nie ustąpił, dopóki oszustwo nie zostało zrekompensowane kupieckiej nici.

Opowieść ta niewątpliwie była popularna wśród wędrownych kupców i można w niej dostrzec również wartość ostrzegawczą. Nie brakowało też mniej nadprzyrodzonych dusz w tych harcach: na przykład targi w Kurkijoki w 1934 roku zostały opisane w pewnym artykule prasowym jako spokojne, z wyjątkiem jednego zabójstwa, choć 50 osób, w tym jedna kobieta, trafiło do aresztu. Szaleństwo targowe nie jest więc pojęciem pozbawionym podstaw!

Czym więc jest wydarzenie targowe i jarmarczna atmosfera lokalnie w dzisiejszych czasach? W Rautjärvi przynajmniej nadal mają odwagę reklamować targ Simpele jako „najlepszy prawdziwy targ w Karelii”. Od ostatniej wizyty minęło jednak tyle czasu, że nie ośmielam się wypowiadać. Wzrasta poziom samokrytyki, gdy uświadamiam sobie, że letnie targi w Akonpohja i jarmarki w Parikkala również mi umknęły.

W Uukuniemi jednak udało mi się zawitać i doświadczyć targów w Niukkala. Sarkastycznie można by stwierdzić, że były zgodne z nazwą, ale mimo to sympatyczne i pożyteczne. Chociaż sprzedawców nie było wielu, oferta skupiona głównie na produktach dziewiarskich i skórzanych była wysokiej jakości. Kiedy przypomniało mi się, że potrzebuję paska, znalazłem taki w przystępnej cenie. Oczywiście za gotówkę. Spotkałem też znajomych, zaoferowano nawet dobrą zupę dzięki sponsorowi. Wydarzenie było całkiem udane.

Co pewien czas regularnie pojawia się dyskusja o przyszłości handlu na świeżym powietrzu i zastanawianie się, w jakim stopniu w ogóle będzie on widoczny. Fakt, którego nie można obejść, jest taki, że ubywa ludzi za straganami i przed nimi. Trzeba też chyba przyznać, że choćby ktoś uważał się za osobę pro-targową i pro-jarmarczną, wizyta może czasem wydawać się już obowiązkiem.

Czy można by uzyskać nowe impulsy poprzez wzmocnienie aspektu doświadczeniowego, a nawet prezentację historycznego handlu? Czy zadziałałby konkurs, w którym odwiedzający mogliby spróbować swoich sił w okrzykach kupców targowych, tej szlachetnej formy ustnej tradycji ludowej, gdzie najlepiej sprzedający lub przynajmniej bawiący zostałby nagrodzony torbą produktów? Czy można by odkryć dawne tajemnice handlu końmi poprzez sceniczne sceny, które byłyby częścią właściwego wydarzenia handlowego?

Handel na świeżym powietrzu, na otwartej przestrzeni, ma w Europie nie tylko głęboką historię, ale także znaczącą wartość turystyczną. Nie wspominając na przykład o starym mieście w Tallinnie.

Ponieważ Simpeleen Iltalöysi i Parikkalan Hämärän kaupan ilta wydają się ugruntowywać jako nowe, stałe wydarzenia, kolejnym krokiem mogłoby być zbudowanie jeszcze bardziej różnorodnego i pomysłowego wydarzenia towarzyszącego sprzedaży. A gdyby obok jedzenia czy towarów na wynos, ostatecznie sprzedałby się również ten słynny karelski handel, podany ze wszystkimi przyprawami?

-Rajamaisteri